Styczeń,
luty 2016
Ale
wróćmy do naszej góry Entoto. Podjazd pod nią zajmuje kilkanaście minut. Ale
jakich minut. Widoki piękne. Po drodze mijamy kobiety z ollllbrzymimi wiązkami
suchych części eukaliptusa. Dzieci, w obszarpanych ciuchach, zbierają przy
szosie liście tej pięknej rośliny do worków. Będzie to służyło do ugotowania
strawy przez ich matki. Gdzieniegdzie ktoś pędził przed sobą stadko osłów. Na
samej górze muzeum, pałac Menelika II i kościół Entonto Maryam, w którym za chwilę miała się
zacząć msza i ciekawy zwyczaj, który wprawił mnie w osłupienie. Grupka kobiet
wykrzykiwała głośno: ,,JJUUU JJUUU JJUUU JJUUU”, czy jakoś tak. Zapytałem
przewodnika dlaczego tak krzyczą. Ano, ponieważ w ten sposób wyrażają radość z
życia, że są, że żyją, że za chwilę spotkają się z Bogiem. Ciekawe to było dla
mnie, tym bardziej, że w kilku innych miejscach dało się słyszeć te radosne zawołania
również.
| czat |
Po
jedzeniu i piciu warto nieco się oddać używkom. Papierosy nie są zbyt
popularne, jak zauważyłem, ale za to miejscowi używają narkotyku, zwanego katem
(czatem). Są to gałązki z liśćmi czuwaliczki jadalnej, które spożywa się
zrywając posztucznie z gałązek. Te listki, znaczy się :) ,,Kopa” nie mają, jak
zauważyłem wielokrotnie, ale trzeba było spróbować. Byliśmy chętnie częstowani
tym specyfikiem przez miejscowych, albo można było kupić wiązkę za grosze,
czyli ichnie birry.
Pisząc o etiopskich zwyczajach, szczególnie
jeśli dotyczy to południowej jej części, warto napomknąć o fakcie, który wielu
może początkowo dziwić a nawet przerażać. Gdy zatrzymywaliśmy się gdzieś po
drodze, sporo ludzi było uzbrojonych. Karabiny, maczety, siekiery. Tak, to
robiło trochę wrażenie, ale trzeba przyznać, nie czuliśmy się zagrożeni.
| lecą do auta. Szybko... w końcu to Etiopia:) |
| ... dużych i małych. |
Nie lubię czuć się jak u siebie w domu gdy jestem za granicą. George Bernard Shaw