Polecany post

59. Książka: Banany i cytrusy, czyli jedź do Azji.

środa, 13 kwietnia 2016

71. Mursi



Styczeń, luty 2016



    Biały cZŁOwiek chciał mieć niewolnika. Jego łapczywy wzrok skierował się na Afrykę. 
Fot. Nel
Plemię Mursi, zamieszkujące południe Etiopii, chciało uniknąć porwań kobiet i wpadło na pomysł ich oszpecania. To jedna z teorii, która tłumaczy te dziwaczne dla nas - białasów zdeformowania twarzy wykonywane do dziś przez Mursich. Minęło dziesiątki, czy setki lat i okazało się, że krążki umieszczane pod naciętą dolną wargą są kanonem piękna wśród tego tajemniczego plemienia. Mało tego, im większy krążek, tym dziewczyna ,,zacniejsza” i… można za nią otrzymać więcej krów. Poddanie się temu cholernie bolesnemu zabiegowi leży w gestii samej zainteresowanej. Podobno nikt ich do tego nie zmusza. Gdy dziewczyna ma kilkanaście lat wykonuje się pierwsze nacięcie pod wargą i wkłada krążek. Po kilku miesiącach nacięcie się powiększa i wkłada następny, większy krążek i tak dalej. Krążki są wykonane z gliny, rzadziej z drewna. Mają do kilkunastu centymetrów średnicy. Jak się przekonałem, nabywając u Mursich taki krążek za 100 birrów, są stosunkowo ciężkie. Na pewnym etapie ,,krążkowania” dziewczynie wybija się dwa przednie zęby. Oczywiście, dla jej wygody.
    
Mago 
   Odwiedziliśmy jedną z wiosek Mursich położoną w Parku Narodowym Mago. Piękny sawannowy park z lasami akacjowymi. Występują tu słonie, bawoły, żyrafy, lwy i inne wielkie koty. Niestety, mocno przetrzebione przez kłusowników. Zobaczyć jakiekolwiek zwierzę podczas kilkugodzinnej wizyty jest bardzo ciężkie. My nie widzieliśmy żadnego, nie licząc much  :) (być może tse tse).
     
nasz skaut...
Kilka godzin trwała podróż z Jinki do wioski i z powrotem. Widoki zapierały dech w piersiach. Dla nich warto było gnieść się w samochodach, w kurzu, upale. Dlaczego gnieść się w samochodzie? Musieliśmy już na terenie parku zabrać ze sobą do każdej Toyoty uzbrojonego w kałacha ochroniarza (skauta). Mursi mają opinię niebezpiecznych, wiec dlatego ochrona. Ale moim skromnym zdaniem chodzi o coś innego. Każdy chce żyć, czytaj zarabiać pieniądze, a tu płaci się za wszystko. Za przewodnika, za wjazd do parku, za skauta, za wjazd do wioski… i oczywiście za każde zdjęcie zrobione członkom plemienia Mursi. Jeśli na zdjęciu jest kobieta karmiąca dziecko, nie myśl sobie, drogi turysto, że zapłacisz  pięć birrów. Na zdjęciu są dwie osoby, więc wyskakuj z dziesięciu.:)
   
i jego koledzy
    


Moje wrażenia z wizyty u Mursich były dość negatywne. Drogo, ludzie zaczepiali dość natarczywie o zrobienie fotki. Wokół bród, bieda, nachalne dzieci. No cóż, turyści tak ich nauczyli. Większość z  przyjeżdżających na południe Etiopii chce im zrobić zdjęcie i umieścić na Facebooku, lub w inny sposób pokazać i pochwalić się znajomym. Chce zaprezentować, jak wielkim jest odkrywcą, globtroterem i podróżnikiem. Ja też się do tej grupy zaliczam:)
Czy to wstyd? Nie. Ich niesamowity wygląd, nawet patrząc na zdjęcia, budzi ciekawość. Czyż nie?

 
Fot. Nel

Fot. Nel






Fot. Jorguś





To podróż daje nam szczęście, nie jej cel.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz